Geoblog.pl    dzidek1960    Podróże    Rowerowy trip po restauracyjnych i małych browarach północnych Czech.    Żegnajcie Czechy.
Zwiń mapę
2014
11
sie

Żegnajcie Czechy.

 
Polska
Polska, Głuchołazy
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 381 km
 
Całą noc strasznie wiało jednak w miejscu gdzie rozbiłem namiot wiatr docierał już mocno osłabiony na pobliskich drzewach. Mimo to w nocy musiałem wstać i poszukać pokrowca na rower bo wiatr mi go zdmuchnął na pobliskie krzewy. Wstaję wcześnie rano, szybkie śniadanie i biorę się za pakowanie. Gdy mam już wszystko spakowane i pozostaje do złożenia tylko namiot nadjeżdżają wodociągowcy. Cicho czekam na rozwój wydarzeń ale tak jak przypuszczałem od razu wchodzą do budynku, coś w nim ryją i po 5 minutach wychodzą. Zamykają budynek, wsiadają do samochodu i odjeżdżają. Składam namiot, pakuję wszystko na rower. Przeliczam korony, zostało mi ich tylko 34, to gorzej niż mało. Idę jeszcze do pobliskiego strumienia, myję się i odjeżdżam. Po drodze widzę, że wodociągowcy stoją kawałek dalej przy kolejnym budynku, którego wcześniej nie widziałem. Mam teraz piękny ale dziurawy, prawie 6 kilometrowy zjazd, który prowadzi aż do zamkniętej drogi. Okazuje się, że wyjeżdżam na nią zaledwie 4 kilometry od miejsca gdzie została zamknięta. Kierunek Hanušovice i browar Holba. Na miejscu okazuje się, że można go zwiedzać ale po wcześniejszym umówieniu się. Oglądam browar z zewnątrz, robię zdjęcia. Przy browarze znajduje się muzeum piwowarstwa ale nieczynne w poniedziałki. Jadę dalej w kierunku na Jeseník, po drodze mam w planie browar Kolštejn w Branná. Okazuje się, że browar podobnie jak większa część miasta znajduje się na stromym wzniesieniu. Ciężki podjazd ale było warto. Zamek, kościoły, urząd miasta i centrum wellness w którym znajduje się browar. Niestety, wszystko łącznie z warzelnią znajduje się w piwnicy gdzie nie ma wstępu. Piję ich "12" za 32 korony, w portfelu zostają jeszcze dwie :( Nie żałuję jednak tych ostatnich wydanych koron a wręcz przeciwnie, jestem bardzo zadowolony bo to piwo uznaję za najbardziej mi smakujące w całym tym tripie. Za miasteczkiem mam długi stromy podjazd na końcu którego okazuje się po znaku w przeciwną stronę, że to było kolejne 12%. Na tym wzniesieniu jest zlokalizowana farma wiatrowa z 6 turbinami. Podobne obiekty w czasie tego tripu widziałem tylko na styku Polski, Czech i Niemiec po wszystkich stronach granic. Nigdzie więcej ich nie było ale za to mają Czesi niezliczoną ilość małych elektrowni wodnych. Wystarczy byle potok i już na nim budują niewielkie progi o wysokości 2 - 3 metrów spiętrzające wodę na długości kilkudziesięciu metrów. Prowadzą od nich kanały lub rury o dużym przekroju do budyneczku elektrowni znajdującego się kilkadziesiąt lub kilkaset metrów gdzie różnica poziomów to nieraz kilkanaście metrów. Widziałem też kilka elektrowni słonecznych, które w przeciwieństwie do wiatrowych nie ingerują w krajobraz. Jadę dalej, teraz mam cały czas łagodnie z góry. Docieram do Jeseníka, z trudem odnajduję Minipivovar Jeseník, niestety w poniedziałki nieczynny. Kłódka na bramie nie założona więc wchodzę na plac. Budynek ruina jak na czynny browar, robię fotki i wychodzę. Postanawiam jeszcze wjechać pod zabytkową wieżę widokową na Zlatým Chlumie. Jadę trasą wytyczoną przez Google. Gdy po przejechaniu kilku kilometrów łagodnie pod górę docieram do bardziej stromego odcinka i mijam wóz, taki jak u nas pod Morskim Okiem, który czeka za kompletem turystów widzę zdziwioną minę woźnicy. Zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej zaczyna się jazda. Jadę 100 - 200 metrów i staję, krótki odpoczynek i powtórka z rozrywki. Tak jadę dobry kilometr, później kończy się asfalt ale i stromizna robi się mniejsza, idzie jechać. Po kilkuset metrach szlak skręca z drogi, trzeba pchać rower, innego wyjścia nie ma. Gdy szlak dochodzi do drogi i po kilkudziesięciu metrach znów od niej odchodzi decyduję się na drogę i to jest mój błąd. Droga im dalej to gorsza aby nie powiedzieć makabra, licząc na poprawę pcham rower coraz wyżej. Po dobrym kilometrze spotykam ludzi schodzących ze szczytu, zaczyna być lepiej. po kolejnych 100 - 150 metrach wsiadam na rower, idzie jechać. Docieram do skrzyżowania szlaków, widzę też szutrową drogę. Odnajduję właściwy szlak, tylko w którą stronę. Jest tabliczka kierunkowa ale prowadzi w dół, mówię trudno czasami trzeba zejść aby za chwilę podejść do celu. Ruszam w dół szutrową drogą, nie widać aby chciała ona wracać pod górę. Dochodzę do wniosku, że ktoś obrócił słupek z tabliczką ale jest już za późno aby wracać. Zjeżdżam do Jeseníka i kierunek przejście graniczne w Głuchołazach. Po powrocie do domu sprawdziłem w necie, do celu brakowało mi około 500 metrów a droga którą zjeżdżałem była właściwą w przeciwieństwie do tej którą mi wskazało Google. Wcześniej planowałem jechać na przejście Zlaté Hory - Konradów ale teraz zrezygnowałem z tego zamiaru, chcę jak najszybciej wjechać do Polski. Po wjechaniu do Głuchołazów zobaczyłem, że droga z Polski na Zlaté Hory jest zamknięta, tym razem szczęście mi dopisało. Kupuję jedzenie na kolację i śniadanie, wychodzę ze sklepu a tu leje. Czekam pod ścianą aż trochę przestanie, wsiadam na rower i kierunek Nysa. Krótko za Głuchołazami stawiam namiot w polu, pada jeszcze przez dwie godziny. Gdy już prawie zasypiam słyszę głos jakiegoś zwierzęcia, wyglądam przed namiot a tam na środku pola stoi koziołek sarny, wydaje donośny głos i wysoko podskakuje jak by chciał powiedzieć "zobacz jak wysoko potrafię podskoczyć" potem chwilę stoi rozglądając się dookoła. Po chwili widowisko się powtarza: głos, podskoki i rozglądanie się. Trwa to co najmniej 20 minut po czym koziołek odchodzi. Nie znam się na zwyczajach zwierząt ale wyglądało mi to na jakiś taniec godowy, szkoda tylko że było za ciemno aby zrobić zdjęcia. Dzisiejszy dystans to 94 km. Szkoda, że kasa skończyła się wcześniej niż planowałem, mógłbym jeszcze jeździć po Czechach 3 dni a tak musiałem szybko wracać do kraju.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (19)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
dzidek1960
Zdzisław Wasiołka
zwiedził 2% świata (4 państwa)
Zasoby: 63 wpisy63 1 komentarz1 560 zdjęć560 0 plików multimedialnych0